Opublikowano:

Chrzanić tytuł

ręcznie szyte lalki, lalka szyta ręcznie, lalki szyte ręcznie, tilda, tildy, lalki hand made, lalka, hand made, lalka personalizowana, personalizowane lalki, szmaciane lalki, przyulanka, przytulanki,

Nie będzie tytułu! Chociaż gdybym miała coś wymyślić, to musiałby on brzmieć: “Kiedy podczas szycia lalek człowieka szlag trafia”.

Do niedawna szycie lalek, było dla mnie jednocześnie nie lada wyzwaniem (nie mam wykształcenia krawieckiego – jestem samoukiem) ale  i ogromną przyjemnością. Nadal tak jest. Lubię mierzyć się z co raz bardziej skomplikowanymi pomysłami takimi, jak np. uszycie kaszkietu, czapki, spodni z kieszeniami, beretki, materiału w paski, itd. Do tej pory miałam dużo szczęścia, bowiem rzadko zmuszona byłam do robienia poprawek, prucia zszytych fragmentów czy wręcz np. całych lalek. DO CZASU!!! Do czasu kiedy postanowiłam uszyć Słoninkę Klarę.

No właśnie najpierw wymyśliłam sobie, że tilda – Klara będzie miała turkusowy trykocik w granatowe paseczki (to połączenie kolorystyczne bardzo przypadło mi do gustu), problem w tym, że kolejny raz (patrz słoń Stefan) musiałam sobie paseczki sama uszyć. To akurat nie było wielkim problemem 🙂

lalka szyta ręcznie, ręcznie szyta lalka, szmaciana lalka, lalki szmaciane, lalki handmade, przytulanki, tilda, tildy,lalka dla dziewczynki, prezent pod choinkę
wyszywanie paseczków

 

Kiedy materiał był już gotowy, zabrałam się za łączenie elementów tułowia lali, co nie jest łatwym przedsięwzięciem z uwagi na fakt, że słoń posiada trąbę. Ktoś powie : “no i co z tego?” albo “aji waji, myślałby kto”…. No myślał, myślał, trąba nastręcza pewne trudności, ale nie o tym teraz. Teraz chodzi o to, by równo połączyć głowę z tułowiem, żeby paski się zgadzały, no i żeby prawa strona z lewą równo się zszyły. No i się zaczęło. Do zszycia są cztery elementy: 2 x głowa i 2 x tułów – w skrócie 😉 Najpierw tak pozszywałam, że wszystkie szwy wyszły na prawej stronie, więc rozprułam. Ułożyłam od nowa i jedna część wyszła dobrze, a druga !@#$%^^ać znowu ze szwem na prawej stronie – prucie. Dobra trzeba się skoncentrować. poukładałam od nowa, pospinałam szpilkami – jest dobrze, szyję…… i co???? !@#$%%^&&na, jedna trąba wyszła z przodu ale druga z tyłu – prucie. Chyba wyczerpałam wszystkie możliwe pomyłki, więc znowu pospinałam szpilkami i szyję. UFFFFF chyba się udało. Zszyłam jeszcze trąbę i wywijam Słoninkę na prawą stronę. Makabra!!!!! !@#$%^&*na, to czego zawsze się bałam (a naprawdę może raz mi się wydarzyło) tył zszył się idealnie, ale przód, pod trąbą wyszedł od sasa do lasa. Pizgnęłam Klarą o stół – a przecież szycie lalek sprawia mi taką przyjemność, wycisza i uspokaja ;), schowałam krawieckie gadżety i stwierdziłam, że resztą zajmę się jutro.

Jutro
Przez noc kombinowałam co zrobić z tą Słoninką. Myślałam o szaliku, żeby zamaskować te krzywizny na szyi, ale jednak tak nie potrafię. Jasne, że ręczne szycie ma zakodowany pewien margines niedoskonałości, ale nie taki!!!! Więc co zrobiłam……rozprułam:) Pospinałam szpilkami (jak ja kocham szpilki) i od nowa zszyłam przód słonia. Jest! Mamy to! Uśmiechnięta od ucha do ucha wzięłam się za łapki i nogi. Każda nóżka składała się z sześciu elementów, bo wymyśliłam, że Klara będzie miała baletki na słoniowych stópkach. pospinałam, pozszywałam, wywijam nogi na prawą stronę i……………oczywiście jedna pozszywana w całości na odwrót. !@#$%^mać jak ja to zrobiłam??????????????? Porozrywałam ją i  ,oczywiście w pełni zrelaksowana i odprężona, rzuciłam na podłogę.  Z obrzydzeniem porzuciłam warsztat, z postanowieniem, że przez kilka godzin tam nie powrócę. Zjadłam obiad, wypiłam kawkę, pomiziałam koty i w końcu, kiedy wróciłam do maszyny, porządnie uszyłam tą drugą nogę. Te dramatyczne chwile zakończyłam szybkim zszyciem uszu i w końcu całej Klary. Teraz czas na kieckę i czerwoną beretkę. Trzymajcie kciuki 🙂

Zapraszam do mojego sklepu  a także na facebooka oraz instagrama, gdzie można zobaczyć moje prace i dokonać ich zakupu 🙂

Opublikowano:

Kiedy czuję, że lalka zaczyna za mną chodzić.

Lalka, lalki, spersonalizowana lalka,, ręcznie robiona lalka, ręcznie uszyta lalka, tillda, naturalne materiały, len, przytulanka, szmacianka, rękodzieło, hand made

Proces twórczy ma zawsze swój rytm, a twórca według tego rytmu pracuje, by nie rzec, że żyje (jeśli ma szczęście). Jednym z etapów wyznaczanych przez ów rytm, jest głód, chęć, potrzeba, konieczność tworzenia. Wtedy nadciąga klimat niemal na miarę horroru……. Auuuuuuuuuuu

Obecność

Wraz z mgłą delikatnego niepokoju zaczyna otaczać mnie uczucie obecności. Początkowo ledwo podskórnie wyczuwalne, nie mniej z dnia na dzień coraz bardziej wyraźne. Przed oczami pojawiają się kolory, potem ich kompozycje, które w końcu przybierają eteryczną postać lalki. Wizję można przyrównać do obrazu namalowanego akwarelami, o rozmytych, wręcz umownych kształtach.

Ktoś za mną chodzi

No dobrze to jest ten moment, kiedy lalka ewidentnie zaczyna za mną chodzić. Bardziej wyczuwam niż słyszę miękkie kroki małych, szmacianych nóżek, które drepczą za moimi plecami gdziekolwiek się ruszę. Uparciuch mości się w moich myślach. Zaczyna pojawiać się ekscytacja, radość, a kiedy wpadam na zupełnie nowy pomysł, również lęk. Strach, że być może tym razem mi się nie uda……..

Obcy 😉

Z czasem pomysł na nową lalkę coraz bardziej rozwija się w mojej głowie. Lubię ten stan, kiedy popadam w zamyślenie, podczas którego wyobrażam sobie nową szmaciankę z najdrobniejszymi szczegółami. Na tym etapie dostaje ona imię. Nie potrafię tworzyć anonimowych lalek. Jeśli nie dostaję zamówienia na spersonalizowaną lalę z imieniem, to dostaje je ode mnie 🙂 I tak przystępując do rysowania wykrojów, wycinania i szycia wypuszczam z siebie na świat kolejną lalencję 🙂

Czasami pojawia się kilka pomysłów na raz, bądź w trakcie realizacji jednego z nich wprowadzam zmiany. Nie są one gruntowne, ale dotyczą istotnych szczegółów. Największą role przywiązuję do łączonych kolorów i wzorów. ale o tym następnym razem 😉

Jeżeli chcecie obejrzeć więcej moich prac zapraszam do sklepu.

ręcznie robiona lalka, przytulanka, szmacianka, uszyta z naturalnych materiałów, len, bawełna, wełna, jedwab, możliwa spersonalizowana lalka,
pomysł na słonia
len, materiał naturalny, bawełna, granatowy, czerwony, lalka ręcznie robiona, możliwa spersonalizowana lalka
szyję materiał w paski
ręcznie robiona lalka, szmacianka, przytulanka, mozliwa spersonalizowana lalka, prezent na urodziny dziecka, prezent na chrzciny
słoń?
ręcznie robiona lalka, szmacianka, przytulanka, hand made, możliwa spersonalizowana lalka, prezent na urodziny dziecka, chrzciny
lubię przyszywać uszy
ręcznie robiona lalka, przytulanka, szmacianka, prezent dla dziecka, prezent na chrzciny, pokój dziecka, hand made
ręczna robota
Opublikowano:

Przytulanki, lalki, szmacianki……..hmmm, a może Ona to szyje jednak taśmowo?!

przytulanki, lalki, szmacianki szyte z naturalne materiały, len, aksamit, bawełna, możliwa spersonalizowana lalka ręcznie szyta

Jaka jest prawda?

“The magic is in the making”. Nie można szukać magii w masowej produkcji, a już na pewno nie znajdzie się tam magii tworzenia. To dwie rzeczy, które cechuje niezwykłość, niepowtarzalność chwili, wyjątkowość rodzących się przedmiotów, idei, słów. Ja postanowiłam zaprosić do swojego życia odrobinę magii i spróbować stworzyć coś swojego. Przytulanki stały się moją formą wyrazu artystycznego. Ojej zabrzmiało strasznie poważnie. No ale inaczej nie umiem tego opisać. Nie jestem wykształconym artystą, choć zawsze ciągnęło mnie w tym kierunku. Ukradkiem coś sobie skrobałam ołówkiem, sięgałam po pastele, robiłam miniaturowe obrazki z kolorowych papierów, nieśmiało coś czasem uszyłam (ale rzadko bardzo :)), lepiłam z masy solnej, odnawiałam z R stare meble. Zawsze coś sobie znalazłam, mniejszego lub większego, do twórczego działania. Pamiętam jak będąc nastolatką zabierałam Tacie swetry, wyszywałam na nich kolorowe wzory i tak chodziłam do szkoły. Będąc w siódmej klasie wydziergałam sobie na drutach kamizelkę w skandynawskie wzory. Ha! Nikt takiej nie miał 😉  I w taki sposób dotarłam do punktu, w którym obecnie jestem. Jeszcze rok temu nie pomyślałabym, że szycie ręczne albo na maszynie przytulanek – szmacianek 🙂 będzie dawało mi tyle radości i spełnienia. Żadnej masówki! Żadnej taśmówki! Tylko magia tworzenia! Jak by kto pytał, to szyję na 60-letnim Singerze (od Cioci Heni) i ok. 30-letnim Łuczniku no i oczywiście własnymi, osobistymi palcyma 😉

przytulanki, lalki, szmacianki, ręcznie szyte lalki, możliwa spersonalizowana lalka, tilda, naturalne materiały
mój warsztat

O co chodzi w by bajance? (Dzisiaj same znaki zapytania 😉

Oczywiście chodzi o lalki i przytulanki, o wspomnianą już magię i radość tworzenia, o niepowtarzalność i wyjątkowość, no i o prawdę w tym co się robi (cholera znowu jakoś poważnie tak). Moim zdaniem niepowtarzalność i wyjątkowość bezwzględnie możliwa jest do osiągnięcia tylko w ramach manufaktury, a jeśli chce się realizować własne pomysły od a -z, to jednoosobowej manufaktury. Oryginalność jest dla mnie ważna na poziomie projektu, doboru tkaniny, poziomu dopracowania, istoty szczegółu w całości. W zalewie masowej produkcji, udawanego luksusu, sztucznej elegancji wróciłam do naturalnych materiałów i ukochanych przeze mnie tkanin, które obecnie nieco zapomniano. Uwielbiam len, aksamit i one są podstawą w moim szyciu, poza tym jeans, wełna, bawełniana organza, czasem jedwab. Przywiązuję ogromną uwagę do wzorów, staram się by różniły się od sezonowych mód obecnych w tekstylnych sklepach. Najważniejszym jednak założeniem w by bajance jest szycie lalek niepowtarzalnych, w jednym egzemplarzu, oddawanie w ręce klientów przytulanek stworzonych tylko dla Nich lub Ich dzieci. Wertując internet przekonałam się, że nawet z rękodzieła, hand made, jak zwał tak zwał, można zrobić masówkę. Parafrazując słowa klasyka – by bajanka nie pójdzie tą drogą 😉

Jeśli ktoś ma ochotę zerknąć na obecnie dostępne lalki, przytulanki, szmacianki to zapraszam do sklepu